Wspominałem o "nienajświetniejszym" działaniu Git pod Windows oraz o tym, że w Mercurialu udało mi się zrobić WIĘCEJ przez 2 godziny niż w Git przez kilka miesięcy. Główną czynnością, którą miałem wówczas na myśli, było udostępnienie swojego repozytorium na zewnątrz.
Linuxowa wersja Gita rozprowadzana jest z komendą git-daemon pozwalającą na zdalne dobranie się do repo po protokole git://. Taki odpowiednik svnserve. Niestety po zainstalowaniu msysgit okazuje się, że w tej wersji deamona po prostu nie ma. Spędziłem zatem... oj, aż wstyd się przyznawać ile czasu, nad udostępnieniem swojego repozytorium przez IIS, aby móc się nim pobawić przez http:// bądź https://.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy aby skomentować ten wpis.