VMware Workstation from VMWare Plusy
Co tu dużo gadać, wreszcie posiadam środowisko wirtualne dla którego nie szukam alternatywy. Już na samym początku VMware dosłownie zmiażdżył zarówno VPC jak i VBoxa swoją wydajnością. Byłem w szoku. Trudno w to uwierzyć (i gdybym tego nie doświadczył, to bym pewnie nie uwierzył... widocznie nie jestem błogosławiony;) ), ale wirtualka VMware na Core2Duo z 4GB RAMu działała O WIELE SZYBCIEJ niż VPC czy VBox na Quadzie z 8GB RAMu.
Po otrząśnięciu się z tak oszałamiającego pierwszego wrażenia zabrałem się za odkrywanie innych świetności pakietu. Przy tworzeniu nowego środowiska od razu wpadła mi w oko funkcjonalność "snapshots", czyli zapamiętywania aktualnego stanu maszyny z możliwością powrotu do niego w każdym momencie. Zainstalowałem Windows -> snapshot. Skonfigurowałem - snapshot. Dodałem VS i SQL Server -> snapshot. przygotowałem system do pracy z aktualnym projektem -> snapshot. W tym momencie mogę wrócić do "gołego" windowsa i w osobnej gałęzi postawić sobie Sharepointa (na szczęście nie muszę tego robić, uff) czy inne wielkie ustrojstwo. Niby można to samo osiągnąć nawet w VPC tworząc dyski różnicowe, jednak tutaj całość ubrano w funkcjonalne UI. I działa to po prostu bardzo sprawnie.
Zaraz potem natknąłem się na klonowanie. Po doświadczeniach z klonowaniem w VBox podszedłem do tego dość sceptycznie, jednak okazało się, że moje obawy były nieuzasadnione. Mamy do dyspozycji dwa rodzaje klonów. Pierwszy - linked clone - działa na zasadzie dysku różnicowego: gdzieś obok źródłowej maszyny tworzona jest nowa, bazująca na jej fizycznych plikach. Druga opcja - full clone - także tworzy nową maszynę startując w wybranym punkcie, jednak kopiuje i łączy wszystkie źródłowe pliki dając w efekcie całkowicie niezależny byt. Oba sprawują się znakomicie i czas potrzebny na realizację tych zadań jest o wiele krótszy niż się spodziewałem.
Po kilku tygodniach pracy z VMware coś mnie t

Brak komentarzy. Bądź pierwszy aby skomentować ten wpis.