W sali szkoleniowej siedzi kilka osób. Otwierają się drzwi. Wchodzi koleś. "Dzień dobry. Nazywam się tak i tak. Jestem MCT, jestem MCP, jestem MCPD, jestem AA, PKP i NBP. Będę was nauczał. Takie bowiem otrzymałem przykazanie. Tutaj macie książki, przed wami stoją laptopy z materiałami, na ścianie wyświetlają się slajdy. Ja mówię, wy słuchacie. Wszystko jasne? Dobrze. Miejmy to już wreszcie za sobą...".
Po chwili niezręcznej ciszy zaczyna się SZKOLENIE. A raczej "szkolenie" (zamiast apostrofów wstawiłbym ten hamerykański gest palcyma oznaczający ironię, ale nie posiadam takowego w formie graficznej). Slajd za slajdem, godzina za godziną. Dzień za dniem. Monotonne czytanie tekstu z ekranu. Ludzie zanudzeni na śmierć. Trener zanudzony na śmierć. Czas płynie wolno jak błoto wymieszane ze strupami przez wąską słomkę. Każdy tylko czeka aż ta tortura dobiegnie końca.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy aby skomentować ten wpis.