Jakoś dawno nic mi się z niczym nie skodevjarzyło :). Aż tu nagle....
Nie mam nic przeciwko nałogowym palaczom, sam lubię sobie zajarać. ALE gdy wchodzę o 6.07 z samego rana do obleśnej mikrowindy w tym zapyziałym starym bloku, w którym aktualnie przyszło mi mieszkać, i otacza mnie zewsząd cuchnąca mgła wydyszana z płuc smołczyciela, który nie potrafił poczekać 2 minut z odpaleniem fajki, to mnie szlag trafia...

Brak komentarzy. Bądź pierwszy aby skomentować ten wpis.